Przekaż 1% Fundacji im. Hanki Bożyk

Nr KRS: 0000362270

Nr konta:

20 1240 2135 1111 0010 3448 4680

W korcu maku


Tym razem jednak opracowany scenariusz się nie sprawdził. Moim oczom ukazała się bowiem dziewczyna cud, pod każdym względem wymarzony ideał. Wysoka, szczupła, ze wspaniałym kokiem jasnych włosów, w krótkiej, wąskiej, ciemnej spódniczce, w czerwonym sweterku z trójkątnym dekoltem, w wysokich, białych szpilkach, uśmiechnięta od ucha do ucha, rozszczebiotana.

Jej koleżanka wydała się nieco poważniejsza. Była chyba troszkę od niej starsza, choć równie piękna. Ciemne włosy, może nieco krótsze, rozpuszczone do ramion, elegancko ubrana, ładne nogi i zgrabna figura.

Obie zaczęły przygadywać chłopakom. Zapytały, czy zapraszając nowe studentki, umawiają się z każdą, i jak poradzą sobie na tym wieczorku z tak dużą liczbą partnerek. Odciąłem się, jak miałem to w zwyczaju: - Nie umawiamy się ze wszystkimi, ale z wami obiema jesteśmy gotowi.

Pożegnaliśmy się słowami: - Do zobaczenia na wieczorku.

Jak wynikło z późniejszych relacji, po naszym wyjściu Halszka zauważyła jakieś dziwne zainteresowanie Hanki jednym z chłopaków. - Nie potraktowałaś chyba serio tego, co oni powiedzieli - odezwała się tonem starszej, doświadczonej życiowo koleżanki. - Powtarzają takie banalne formułki w każdym pokoju. Ten blondyn z figlarnym błyskiem to klasyczny studencki podrywacz, tylko czyha na naiwne panny. Moja droga, akademik to dżungla, w której bez przerwy trwa rywalizacja o to, kto z kim się prześpi. Na pierwszy ogień idą świeże i naiwne dziewczyny zaczynające studia. Widzę codziennie, co dzieje się w akademiku Politechniki koło mojego domu. Nic z tego nie będzie. Źle zaczynasz, źle skończysz, a ty musisz zdobyć dyplom.

Te nieco matczyne pouczenia przyjaciółki nie wywarły na Hance żadnego wrażenia. Była myślami gdzie indziej, przy chłopcu, który przed chwilą opuścił jej pokój. Kiwnęła więc Halszce przytakująco głową, trochę jeszcze poplotkowały na inne tematy i się rozstały.

Oczywiście Hanka poszła na wieczorek, ciekawa rozwoju sytuacji. Znajomych tu jeszcze nie miała, były to przecież dopiero jej pierwsze dni w akademiku. Szybko odnalazła mnie wzrokiem, ja też ją dostrzegłem, opuściłem kolegów, podszedłem, poprosiłem do tańca i tak się zaczęło. Cały wieczorek przetańczyłem tylko z nią. Oboje tańczyliśmy nieźle, ona była rozszczebiotana, ja trochę mniej. Opowiadała prawdę i nieprawdę, by zrobić wrażenie, udawała, że jest starsza, niż była w rzeczywistości, miała przecież dopiero siedemnaście lat. Po imprezie odprowadziłem Hankę do holu żeńskiego akademika, pożegnaliśmy się po przyjacielsku, bez żadnych gestów, które potwierdzałyby przypuszczenia Halszki, że szukam łatwych przygód z naiwnymi studentkami. Hanka powiedziała mi o ostrzeżeniach koleżanki już przy pierwszym tańcu. Bardzo mi więc zależało, żeby nie spłoszyć dziewczyny, czułem, że ta znajomość jest czymś bardzo poważnym. Dobrze, że tak postąpiłem. Hanka również testowała moje zachowanie pod kątem przypuszczeń Halszki.

Następnego dnia zadzwoniła do koleżanki. – Wiesz – powiedziała – byłam na wieczorku. Paweł, ten blondyn, skończył trzy lata ekonomii na uniwersytecie, teraz jest na siódmym semestrze. Cały wieczorek przetańczył tylko ze mną, jestem pod wrażeniem, to jednak bardzo poważny chłopak, chociaż robi wrażenie podrywacza i lekkoducha. On naprawdę taki nie jest!

Nie przekonało to Halszki. - Uważaj, wpadłaś jak śliwka w kompot. Jesteś zauroczona i nie rozumujesz logicznie – próbowała ostudzić emocje koleżanki. - Tak zawsze bywa przy pierwszym kontakcie, dopiero po pewnym czasie przychodzi otrzeźwienie, ale wtedy jest już za późno. Nabierz dystansu do tej znajomości, zorientuj się, co to za chłopak, co mówią o nim dziewczyny, które mieszkają w akademiku dłużej.

Ale Hanka nie chciała się zorientować. Spotkała się ze mną następnego dnia i następnego, i tak przez wiele tygodni. Całymi godzinami przesiadywaliśmy w holu jednego albo drugiego akademika. Chodziliśmy na telewizję do świetlicy, potem do kina i znowu na telewizję.

Hanka opowiadała dużo o sobie, o swojej rodzinie, o korzeniach, o wszystkim. Widać było, że chce mi zaimponować. Ja natomiast byłem małomówny. Nie bardzo miałem co opowiadać, chyba że same smutne rzeczy, a nie chciałem tego robić. Dziewczyna była taka wesoła, miała tyle radości życia, tak się cieszyła, gdy byliśmy razem. Nasze wszystkie spotkania były więc wypełnione prawie w całości monologami Hanki. Lubiłem ich słuchać, choć wyczuwałem, że jest w nich trochę fantazji. Czasami Hanka zaczynała się plątać w tych opowieściach. Lekko sobie z tego żartowałem. Ona zaraz zaczynała się stawiać, starając się udowodnić, że niczego takiego nie mówiła. Ja natychmiast wycofywałem się z zarzutu, przepraszałem i wszystko wracało do normy. Tego typu konwencja we wzajemnych naszych stosunkach obowiązywała do końca.

Goście na stronie

989010
dziś
wczoraj
ogółem
453
563
989010

Internauci o pogotowiu

Facebook

Kalendarium


Dzisiaj jest: Piątek
23 Lutego 2018
Imieniny obchodzą
Bądzimir, Damian, Florentyn, Łazarz,
Piotr, Romana, Roma, Seweryn

Do końca roku zostało 312 dni.
Zodiak: Ryba

Kompozycje Piotra Figla

Podziękowania dla Piotra Figla za udostępnienie
swoich kompozycji.