Przekaż 1% Fundacji im. Hanki Bożyk

Nr KRS: 0000362270

Nr konta:

20 1240 2135 1111 0010 3448 4680

StartKsiążka "Hanka Miłość Polityka"Trudna droga na rodzinne salony

Trudna droga na rodzinne salony

A poza tym nie jesteś już całkowicie wolna. Parę lat temu rodzina zeswatała cię  Piotrkiem Szuyskim, ostatnim z rodu polskich pretendentów do tronu rosyjskiego i białoruskiego. Wszyscy są zgodni co do tego, że pasujecie do siebie, jak ulał. On wysoki, przystojny, ładny chłopak. Ty, dziewczyna, jak malowana. Będzie z was para pod każdym względem pokazowa. Naszej rodzinie jesteście potrzebni. Chcemy się wami chwalić.

Ciociu, prawdę mówiąc nic nie wiedziałam o tych swatach. Piotr Szuyski też chyba nic nie wie o tym; gdyby wiedział, powiedziałby mi. Wydaliście więc wyrok zaocznie, trochę o charakterze sądu kapturowego. Piotrka Szuyskiego znam od dziecka, lubię go i nic nie mam przeciwko niemu. Jako chłopak podoba się dziewczynom, ale ja go nie kocham i nic na to nie poradzę.

Ty też byłaś młoda i wiesz, co to miłość. Obiektu miłości nikt sobie nie wybiera, czasem coś zaiskrzy i koniec. Między mną a Piotrkiem Szuyskim nic nie zaiskrzyło i nie próbujcie tego naprawiać, bo tylko popsujecie nasze stosunki rodzinne. Piotr ma swoją dziewczynę, ja mam swego chłopaka i tak musi być.

A co do Pawła? On przecież nie jest znikąd. Korzenie jego rodziny zapuszczone zostały na wschodzie Polski. Wuj Pawła był powszechnie szanowanym prawnikiem we Lwowie. Mama, pupilka wuja (córka jego siostry) zaangażowała się w walkę o polskość na tych terenach. Zapłaciła zresztą za to życiem. Czy to wina Pawła, że został sierotą, jest bez grosza i sam musi zapewnić sobie utrzymanie. Ale to zdolny i pracowity chłopak, na pewno w życiu da sobie radę. Wierzę w niego.

Sprawą najważniejszą jest jednak to, że Pawła kocham i nic na to nie poradzę, podobnie, jak on mnie kocha. Nie możemy żyć bez siebie. Każdy dzień rozłąki, to dla nas katorga.

Ciociu nawet nie próbuj przeszkodzić tej miłości, bo tylko narobisz nam i sobie kłopotów. Wiem, że moja mama też bardzo kochała ojca i do końca życia czekała na jego powrót, niestety nie mógł wrócić, bo nie żył, gdyby było inaczej, wróciłby do domu.

Haniu, odezwała się Ciotka, jesteś jeszcze dzieckiem, nie masz nawet skończonych siedemnastu lat. Ta twoja miłość, to zwykłe zauroczenie, to często zdarza się bardzo młodym dziewczynom. Upływ czasu spowoduje twoje otrzeźwienie. Spojrzysz dojrzale na życie i zapewne podejmiesz decyzję, jakiej oczekujemy.

A jakiej decyzji oczekujecie? Hanka nie wytrzymała nerwowo. Chcecie żebym się poświęciła dla jakiś tam szczytnych celów, dla pseudoczystości rodu. Niedoczekanie wasze. Moje szczęście osobiste nie jest ważne, ważne są wasze wyobrażenia o moim szczęściu, tak?

A poza tym, czy w swoim życiu postępowałaś zawsze „fair”? Hanka poszła w dalszej rozmowie z ciotką na całego. Wypomniała jej, dlaczego wyjechała z Łodzi na prowincję, do Jaworza. Ciotka zakochała się mianowicie w Łodzi w żonatym mężczyźnie (mąż zginął w Katyniu); związek był bez przyszłości, trzeba go było więc radykalnie przerwać. Ciotka nie wiedziała, że Hanka zna przyczyny jej wyjazdu z Łodzi, zdenerwowała się, a Hanka dostała po buzi. Przez wiele miesięcy stosunki Hanki z ciotką były mocno napięte, ale w końcu lody stopniały. Hanka spuściła z tonu, zależało jej na kontaktach z babcią, która kochała ją jak nikogo innego. Ona jej przecież przypominała nieżyjącego syna, a Hanki ojca.

Ciotka była systematycznie rozmiękczana przez Hankę, która przy każdej okazji przedstawiała mnie w jak najlepszym świetle, że taki jestem przyzwoity i zdolny, pracowity i dobrze wychowany. Gdybym to usłyszał, zapewne pękałbym z dumy i zarozumiałości.

Babcia słuchając słów Hanki, nabierała coraz większej sympatii do mnie, chociaż nigdy mnie nie widziała. - Jeżeli Hanka tak dobrze mówi o Pawle, to na pewno tak jest w rzeczywistości, przekonywała ciotkę.

Ona jednak nadal nie była zachwycona naszą znajomością. - Może Paweł rzeczywiście jest przyzwoity - - może jest dobrym studentem i bardzo mu zależy na Hance, ale jest znikąd. Matka nie żyje, ojciec dopiero co wyszedł z ruskiego więzienia, a Paweł jest goły i bosy. – Dziecko - powiedziała któregoś dnia w czasie pobytu w Warszawie ciotka do Hanki - jak wy dacie sobie w tych trudnych czasach radę? Oboje jesteście bez grosza, ty masz wprawdzie rentę po rodzicach, ale co to jest, wystarcza ledwie na życie. No, ale skoro chcesz, żeby cię odwiedził w Jaworzu, niech przyjedzie.

Babcia Hanki, z natury bardzo łagodna i dobra kobieta, zgodziła się na nasz przyjazd. W lipcu miałem wrócić z Rosji, Hanka zostawiła mi więc w akademiku obszerny list, w którym poza opisem tęsknoty przekazała mi zgodę rodziny na mój przyjazd do Jaworza. Bardzo ucieszyłem się z tego zaproszenia, bardzo stęskniłem się za Hanką. Spakowałem więc walizkę, wsiadłem do pociągu i wyruszyłem najpierw do Bielska-Białej, a stamtąd autobusem do Jaworza. Przedtem zadzwoniłem do Hanki z wiadomością, że jestem w Polsce i że do niej jadę.

Nadal byłem młodym gniewnym. Ubierałem się modnie: dżinsy, sweter, długie włosy (ale nie przesadnie). Po pobycie nad Morzem Czarnym byłem opalony jak Murzyn. Rodzinę Hanki mój widok nieco zaskoczył. Ciotka nie była mną zachwycona. Miała wizję innego kandydata na męża dla Hanki.

Za to babci przypadłem do serca od razu. Rozmawiała ze mną o wszystkim, żartowała, wypytywała o rodziców. - To dobry człowiek – powiedziała do Hanki. Przekonywała też do mnie ciotkę.

Nasza miłość kwitła. Dużo chodziliśmy po okolicy, po pięknych, choć niewysokich górach i lasach. Trzymaliśmy się za ręce, całowaliśmy i byliśmy szczęśliwi.

Po paru dniach musiałem jednak wrócić do Warszawy, miałem zamiar jeszcze wyskoczyć na dwa, trzy tygodnie na likwidację szkód na wsi; trzeba było zarobić parę groszy na kolejny rok akademicki. Jeszcze przed wyjazdem z Warszawy do Hanki zaklepałem sobie taki wyjazd.

Rozstanie z Hanką było bolesne, nie lubiłem zostawiać jej samej, ona nie lubiła wysyłać mnie w nieznane, na jakąś głuchą wieś, na tyle tygodni, na dziesiątki samotnych dni i nocy. Przecież dopiero wróciłem z Rosji prawie po miesiącu rozłąki. Koszmar – myślała Hanka – jak to przeżyć? Musieliśmy jednak to przeżyć. Pisałem do niej pełne tęsknoty listy, ona pisała do szuflady, bo nie znała adresu, który zresztą ciągle się zmieniał; likwidatorzy pozostawali w jednej wsi nie dłużej niż dwa-trzy dni.

Goście na stronie

1074857
dziś
wczoraj
ogółem
228
344
1074857

Internauci o pogotowiu

Facebook

Kalendarium


Dzisiaj jest: Wtorek
25 Września 2018
Imieniny obchodzą
Aureli, Aurelia, Aurelian, Franciszek,
Gaspar, Herkulan, Kamil, Kleofas,
Kleopatra, Ładysław, Piotr, Rufus,
Świętopełk, Wincenty, Władysław,
Władysława, Włodzisław

Do końca roku zostało 98 dni.
Zodiak: Waga

Kompozycje Piotra Figla

Podziękowania dla Piotra Figla za udostępnienie
swoich kompozycji.