Przekaż 1% Fundacji im. Hanki Bożyk

Nr KRS: 0000362270

Nr konta:

20 1240 2135 1111 0010 3448 4680

StartKsiążka "Hanka Miłość Polityka"

Promocja książki

14-tego maja, na Targach Książki w Pałacu Kultury i Nauki,w Warszawie odbyła się uroczysta promocja książki Pawła Bożyka pt. Hanka Miłość Polityka. Promocję prowadził Prezes firmy wydawniczej ZYSK i S-KA Tadeusz Zysk.

Krótkiej prezentacji książki dokonał autor.Kilka fragmentów książki przeczytał aktor Włodzimierz Nowak, po czym bardzo pochlebne opinie o książce przedstawili pisarze: Ernest Bryll i Andrzej Zaniewski oraz redaktor naczelny popularnego dziennika "Super Express" Sławomir Jastrzębowski. Życzliwie o książce wypowiedziała się też publiczność.
Kolejka po zakup książki była w tym czasie najdłuższa na Targach. Sprzedano kilkaset egzemplarzy, tyle, ile było w stoisku."

Zobacz galerię zdjęć z Uroczystej Promocji Książki Hanka Miłość Polityka

Zamiast wstępu

Jest to opowieść o życiu i miłości, a może o miłości i życiu. Oba te wątki przeplatają się wzajemnie i nie wiadomo, który jest ważniejszy.

Wątek o życiu jest niezwykły, niezwykłe są bowiem losy Hanki i moje. Nasze życie było barwne i burzliwe. Na początku wszystko nas dzieliło. Ona - panienka z dobrego domu, o błękitnej krwi, niezwykle urodziwa, dobrze wychowana, ciepła i serdeczna w stosunkach z ludźmi, mimo tego, że bardzo wcześnie zabrakło jej rodziców. Ja - sierota od wczesnego dzieciństwa, wychowanek Domu Dziecka, schowany pod skorupą nieczułego twardziela, ale niezwykle pracowity i chyba trochę zdolny.

Wątek o miłości jest jeszcze bardziej niecodzienny niż wątek o życiu. Od chwili spotkania nie mogliśmy żyć bez siebie. Każde, nawet najkrótsze rozstanie wiązało się z tęsknotą, jakby w obawie, że nie spotkamy się już nigdy.

Czytaj więcej...

Miłość czy studia?

Wreszcie nadszedł nowy rok akademicki i oboje spotkaliśmy się na Kickiego. Znowu spędzaliśmy wspólnie mnóstwo czasu, rozstając się tylko na noc. Aż któregoś dnia tej sielanki zapytałem Hankę: – Słuchaj, bardzo nam dobrze razem, ale jak tam twoje studia? Co z zaliczeniami ćwiczeń? Kiedy ty chodzisz do biblioteki?

Okazało się, że to bardzo trudne pytania. Zakochana po uszy Hanka zaczęła zaniedbywać naukę. Początkowo nie chciała się do tego przyznać, kręciła, kłamała, milczała. W tych sprawach byłem jednak bardzo zasadniczy. – Jeśli wyrzucą cię ze studiów, to będzie koniec naszej miłości. Zrozum, ja dopóki studiuję, nie dam rady cię utrzymać. No i gdzie będziemy mieszkać? Będziesz musiała wrócić do tej swojej ciotki i babci, a one na pewno zaraz cię wydadzą za jakiegoś dobrze urodzonego. Tak, będziesz miała wspaniałą rodzinę, ale beze mnie. A szkoda, bo bardzo mi na tobie zależy, żyć bez ciebie nie mogę.

Hanka zaniemówiła, ale zaraz ochłonęła: - Jak możesz pleść takie bzdury?! – napadła na mnie. – Tyle ci powiem, że chciał się ze mną żenić taki jeden. 24 lata, inżynier, dobrze sytuowany. Ale był dla mnie za stary. Potem poznałam ciebie i takie propozycje w ogóle mnie nie interesują. A w ogóle jestem za młoda na małżeństwo, mam dopiero 18 lat.

Czytaj więcej...

Trudna droga na rodzinne salony

Nie tylko odnaleziony przeze mnie ojciec już przy pierwszym spotkaniu usiłował się wtrącać w moje życie. Także Hanki rodzina baczyła na jej zachowanie w akademiku. Babcia z ciotką mieszkały wprawdzie daleko od Warszawy, ale zwłaszcza ciotka przy każdym pobycie w stolicy dokonywała niespodziewanych inspekcji. W czasie jednej z nich spotkała mnie w pokoju Hanki. Gdy zostały same, spytała: - Kto to taki? Kim są jego rodzice? Czy ma jakieś środki do życia?

Gdy Hanka odpowiedziała, że jestem jej chłopakiem, sierotą, bez majątku, ciotka dała jej do zrozumienia, że nie jestem odpowiednim partnerem dla panienki z dobrego domu.

Haniu, dziecko, ciotka rozpoczęła dłuższe przemówienie w tonie pojednawczym, musisz się szanować i zachowywać zgodnie z tradycją w naszej rodzinie. W twoich żyłach płynie przecież błękitna krew. Korzenie nasze sięgają dziewiątego wieku, kiedy to protoplasta rodu zdobył tereny dzisiejszej Rosji i zapuścił tam korzenie na wiele wieków. Wśród naszych przodków aż się roi od grafów, kniaziów, książąt, podkomorzych, podstolich, chorążych i innych prominentnych postaci polskiej i rosyjskiej historii. Aż tu takie faux pas, zadajesz się z chłopakiem znikąd, bez rodziny i bez grosza. Przecież wszyscy krewni okrzykną to mezaliansem.

Czytaj więcej...

Wzajemne podchody

Kiedyś zaprosiłem Hankę do swego pokoju. Uzyskanie pozwolenia portierki wymagało oddania legitymacji studenckiej. Na odchodnym portierka mocno przepalonym papierosami głosem szepnęła do Hanki: „Kochana, nie idź do tego pokoju, ten chłopak to łobuz, on zrobi pani krzywdę”. Dziewczyna znowu nie posłuchała ostrzeżenia. Poszła do pokoju, tam zastała mnie z czterema kolegami grającymi w brydża. Od razu powiedziała mi, co usłyszała od portierki. - Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na taką opinię. To, że kręciły się koło mnie różne dziewczyny, to nic nie znaczy. Ja z nimi nie sypiam. A portierki wszędzie węszą seks. To bzdura – odparłem zezłoszczony, ale natychmiast zmieniłem ton. - Może ja jestem dziwnym facetem, ale pójdę do łóżka z dziewczyną dopiero wtedy, gdy będę w niej zakochany. Dotychczas takiej nie spotkałem. To ty jesteś moją pierwszą miłością – szepnąłem Hance już do ucha.

Wyznanie to zrobiło na niej piorunujące wrażenie. Być może cały czas wyobrażała sobie, że czaruje rasowego podrywacza, który nic innego nie robi, tylko ugania się za dziewczynami. Tymczasem ten studencki „podrywacz” okazał się nadspodziewanie poważnym facetem, o wiele za poważnym, jak na ten wiek; gdy się ma 20 lat, a tyle lat wtedy miałem, nie myśli się zbyt poważnie o życiu. Ujął to lapidarnie jeden z wykładowców Studium Wojskowego, w którym studenci Uniwersytetu Warszawskiego uczyli się musztry i posługiwania się bronią: „Wy, studenci, jesteście jak dzieci, wam tylko wódka i dziewczynki w głowie”.

Czytaj więcej...

W korcu maku

Trzy lata później na Kickiego wylądowała również Hanka, w akademiku żeńskim, po drugiej stronie ulicy. Mogła otrzymać skierowanie z uniwersytetu do jednego z kilku innych żeńskich akademików, a jednak trafiła tu. Ślepy los czy jakaś siła ściągnęła ją tam, gdzie byłem ja?

Drugiego lub trzeciego dnia odwiedziła ją koleżanka z liceum Nazaretanek, późniejsza dziennikarka telewizyjna Halszka Wasilewska. Paplały o wszystkim. O tym, co było, gdy mieszkały razem u Nazaretanek, o tym, co jest, i o tym, co zrobią, gdy trochę oswoją się z nową sytuacją. Halszka nie była skazana na akademik, jej rodzice mieszkali przy Placu Narutowicza, a ona razem z nimi.

I nagle puk, puk do drzwi, wchodzi dwóch chłopców wyglądających na studentów. Jeden ciemny, brodaty, drugi blondynek, bez brody. - Reprezentujemy samorząd mieszkańców męskiego bloku akademika – mówią goście. - Dziś odbędzie się wieczorek zapoznawczy, serdecznie was obie zapraszamy.

Nie był to pierwszy pokój w żeńskim akademiku, do którego wchodziłem z kolegą tego popołudnia. Rada Mieszkańców zobowiązała nas bowiem do zaproszenia wszystkich nowo zamieszkałych studentek. W każdym pokoju powtarzaliśmy więc wyuczoną formułkę zaproszenia, rzucaliśmy przy okazji jakimś dowcipem, by wywrzeć na mieszkankach dobre wrażenie, i na tym wizyta się kończyła.

Czytaj więcej...

Na stażu

Tak naprawdę to Hanka zdecydowała o wyborze kierunku mojej pracy zawodowej. Kiedy zostałem magistrem i zacząłem rozglądać się za pracą, dostałem dwie propozycje: bardzo korzystną finansowo ofertę z jakiegoś zakładu przemysłowego, chyba w Gackach Dolnych, który poszukiwał kierownika księgowości, i nieatrakcyjną finansowo, ale dającą dużo lepsze perspektywy ofertę Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego. Pierwsza zapewniała względnie wysoką pensję, trzypokojowe mieszkanie i po krótkim stażu – funkcję dyrektorską, druga, niecały tysiąc złotych, brak widoków na mieszkanie, ale możliwość rozwoju naukowego w instytucie.

Połaszczenie się na atrybuty materialne dyrektorstwa w Gackach oznaczało rozstanie z Hanką; ona przecież jeszcze miała parę lat studiów przed sobą. Poza tym oboje nie mielibyśmy tam żadnych perspektyw rozwoju; ja byłbym księgowym, w najlepszym wypadku dyrektorem, a ona? Co robiłaby Hanka po filologii romańskiej w zabitej dechami dziurze. Stamtąd nie było już powrotu do Warszawy, zwłaszcza że żadne z nas nie mogło liczyć na jakąkolwiek protekcję. Zdecydowanie odrzuciłem zatem tę ofertę. Hanka również uważała, że Instytut Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego jest lepszą propozycją.

Rozpocząłem staż. Gdy pojawiłem się po raz pierwszy w pracy, wszyscy uznali mnie za zbuntowanego, młodego człowieka. Ubrany byłem w dżinsy, sweter i kurtkę podobną do skórzanej. Tak ubierali się studenci. Instytut zatrudniał jednak ludzi statecznych, dwa lub nawet trzy razy starszych ode mnie. Przyjętym strojem był garnitur, biała koszula, krawat. Część pracowników jeździła zachodnimi samochodami przywiezionymi po kilkuletnim pobycie na placówkach dyplomatycznych.

Czytaj więcej...

Zamach polityczny na Gierka

Dwutygodniowa nieobecność Gierka w Warszawie spowodowała zauważalną gołym okiem zmianę układu sił na szczytach PZPR. Zresztą jeszcze przed wyjazdem na Krym Gierek zgodził się na zmiany personalne, które go wyraźnie osłabiły politycznie. Należały do nich zastąpienie Jaroszewicza przez Babiucha, uznanie Kani za pierwszego zastępcę Gierka i demonstracyjnie deklarowana przez Gierka sympatia do Jaruzelskiego. Pozycja Kani z każdym dniem stawała się coraz mocniejsza i to nie tylko dlatego, że nadchodziły czasy, w których znaczenie resortów, którymi kierował, zwyczajowo jest większe niż np. resortów gospodarczych. Sytuacja polityczna w kraju była nieporównywalnie bardziej napięta niż przed wyjazdem Gierka na urlop. Na Wybrzeżu wrzało, robotnicy formułowali coraz więcej żądań, znaczna ich część w warunkach wymęczonej strajkami gospodarki była nie do zrealizowania. W gabinecie Kani bez przerwy siedział Wojciech Jaruzelski. Praktycznie to ten tandem podejmował już większość decyzji politycznych.

Czytaj więcej...

Goście na stronie

1061970
dziś
wczoraj
ogółem
332
364
1061970

Internauci o pogotowiu

Facebook

Kalendarium


Dzisiaj jest: Wtorek
21 Sierpnia 2018
Imieniny obchodzą
Adolf, Adolfa, Adolfina, Alf, Bernard,
Emilian, Filipina, Franciszek, Joanna,
Kazimiera, Męcimir

Do końca roku zostało 133 dni.
Zodiak: Lew

Kompozycje Piotra Figla

Podziękowania dla Piotra Figla za udostępnienie
swoich kompozycji.